Zapowiedź: Newcastle United - Arsenal Londyn

W czołówce angielskiej Premier League panuje spory ścisk. Wciąż nie wiadomo, kto zajmie na koniec sezonu drugie miejsce. Niewykluczone, że wicemistrzem zostanie Arsenal, ale żeby tak się stało, musi w najbliższej kolejce pokonać Newcastle United.

Zanim przejdziemy do omówienia meczu pomiędzy Newcastle a Arsenalem, zajrzyjmy, jak wygląda sytuacja w tabeli. Pewnie prowadzi Chelsea Londyn z liczbą 64 punktów. Na drugim miejscu plasuje się Manchester City z sumą 58 punktów, a więc już spora strata do lidera, zważywszy, że do końca rozgrywek zostało już niewiele pojedynków. Trzeci jest Arsenal, ma 57 punków, zaledwie jeden mniej niż Man City. Ale zaledwie jeden przewagi nad czwartym Manchesterem United i trzy nad piątym w tabeli Liverpoolem. Szóste jest Southampton, które zgromadziło 50 punktów.

Najbliższy rywal londyńczyków, Newcastle plasuje się na 11 miejscu w tabeli i ma 35 punktów na swoim koncie. To mało? Na pewno fani gospodarzy najbliższego meczu są zawiedzeni, ale ten sezon przyniósł wiele zaskakujących rozstrzygnięć. Niemniej Newcastle to wciąż drużyna z wielkimi możliwościami, na pewno stać ją na wygraną z Arsenalem. Stąd też pojedynek Newcastle z Arsenalem zapowiada się niezwykle emocjonująco i na pewno warto śledzić 30. kolejkę angielskiej Premier League.
W poprzedniej kolejce oba kluby grały ze zmiennym szczęściem, w ich meczach padało przy tym sporo bramek. Newcastle grało na wyjeździe z Evertonem i przegrało aż 3:0. W składzie Newcastle znaleźli się: Krul - Janmaat, Williamson, Coloccini, Taylor - Sissoko, Colback - Obertan (46. Perez), Gouffran, Ameobi (58. Cabella) - Riviere (62. Gutierrez). Mecz ten nie był najlepszy dla gości, na pewno jednak w potyczce z Arsenalem Newcastle będzie chciało zmyć plamę na honorze i ukraść choć punkt utytułowanemu rywalowi. Faworytem nie jest, ale… jest gospodarzem i na pewno team ten wie, jak się gra przyzwoity futbol.
Ze zgoła odmiennymi nastrojami kończyli pojedynek w poprzedniej kolejce piłkarze Arsenalu. Londyńczycy na własnym boisku podejmowali West Ham United i wygrali pewnie 3:0. Zagrali w składzie: Ospina - Monreal, Koscielny, Mertesacker, Chambers - Coquelin, Ramsey - Sanchez (Welbeck 65.), Oezil (Flamini 83.), Walcott (Cazorla 72.) – Giroud. Bramki zdobywali: Giroud , Ramsey i Flamini. Czego się spodziewać w meczu Newcastle z Arsenalem?

Gospodarze nie są na pewno faworytami i raczej skazuje się ich na pożarcie. Newcastle jednak już w tym sezonie, mimo że nieudanym pokazało, że potrafi zagrać fenomenalne spotkanie i ukraść punkty nawet najlepszym ekipom rozgrywek. Bez wątpienia nie ma takiego budżetu, jak kluby z Manchesteru czy Londynu, nie ma szans na grę w europejskich pucharach, jest też bezpieczna i Newcastle nie grozi spadek. Fakt, że Newcastle zagra przed własną publicznością i bez presji sprawia, że piłkarze tego klubu na murawie zagrają na pełnym luzie, a to bardzo pomaga w osiąganiu sukcesów.
W zgoła odmiennej sytuacji jest Arsenal. I dlatego warto mecz na żywo obejrzeć. Londyńczycy bowiem grają o bardzo wysoką stawkę. Nie mogą sobie pozwolić na utratę punktów, nawet remis będzie uznany tu za porażkę. Arsenal zajmuje wysokie miejsce w tabeli, ale po piętach depczą mu ManU i Liverpool. Może więc się tak zdarzyć, że jeden fatalny występ będzie kosztował miejsce na podium, a w dalszej kolejności szanse na grę w przyszłorocznej edycji Ligi /Mistrzów. To natomiast nie tylko naruszy zaufane kibiców, ale też znacząco wpłynie na finanse w klubowej kasie. Zapowiada się więc niezwykle ciekawy pojedynek.

Początek meczu w najbliższą sobotę o godzinie 16:00. Niewątpliwie każdy fan Premier League powinien zaplanować sobie dwie godziny przed ekranem komputera. Zapewniamy transmisje na żywo, meczyki on line stoją na wysokim poziomie jeśli chodzi o jakość. Tym samym dajemy niezwykle dużo emocji, z jednej strony zapewniamy możliwość oglądana świetnego spotkania pomiędzy Newcastle a Arsenalem, z drugiej strony jest jeszcze jakość obrazu i dźwięku. Zanosi się na widowisko godne angielskiej ligi. To nie będzie nudny mecz, zanosi się, że padnie tu sporo bramek. Kto wie… może bramek, o jakich będzie mówiła cała piłkarska Europa.

Podobne artykuły