Zapowiedź: FC Barcelona - Levante

W dwudziestej trzeciej kolejce hiszpańskiej Primiera Division nie ma zbyt wielu spotkań, które możemy określać mianem klasyków, lecz ciekawe na pewno będą korespondencyjnie pojedynki najlepszej hiszpańskiej trójki - Realu, Barcelony i Atletico.
Liderem jest Real, ale po ostatniej sromotnej porażce z Atletico cztery do zera jego przewaga nad drugą Barceloną zmalała do jednego punktu, a nad lokalnym rywalem z Madrytu - do czterech punktów. Oznacza to tyle, że teraz w każdym meczu żadna z drużyn nie może sobie pozwolić na jakąkolwiek wpadkę.

Real będzie grał u siebie z Deportivo, Atletico na wyjeździe z Celtą Vigo, Barcelona zaś na Camp Nou gościć będzie Levante.

Wszystkie znaki na niebie przewidują bardzo łatwe zwycięstwo Barcelony w meczu z ligowym outsiderem albowiem Levente okupuje dopiero osiemnaste miejsce w ligowej tabeli Primera Division. Jest jednak cień nadziei, która może dodać sił zespołowi przyjezdnemu, po pierwsze to wynik z ostatniej kolejki, gdzie Levante również było skazywane na porażką, a tymczasem udało im się pokonać w świetnym stylu nie byle kogo, bo Malagę i to aż cztery do jednego. Dodatkowym atutem gości może być zmęczenie Barcelony, która w środku tygodnia rozegrała jeszcze ważny mecz w ramach Pucharu Króla, a konkretnie półfinał tych rozgrywek.

Teraz jednak o zagrożeniach - Barcelona w tymże meczu z Villarreal zagrała bardzo dobre zawody, wygrana była pewna, a mogła być wyższa, ale rzutu karnego nie wykorzystał Neymar. Całe spotkania było pod kontrolą Barcelony, poza jednym momentem. Do przerwy Balugrana prowadziła jeden do zera po golu Messiego, ale po wznowieniu gry, piłkarze Villareal szybko zdobyli bramkę, jednak jeszcze szybciej na ponowne prowadzenie Barcelonę wyprowadził Iniesta. Wynik na trzy do jednego ustalił Pique, który zdobył bramkę po strzale głową z rzutu rożnego. Wprawdzie w ofensywie wyglądało to bardzo dobrze, nie tylko skutecznie, ale i wizualnie naprawdę pięknie to w defensywie zdarzały się wpadki i czasem bardzo łatwo rywale stwarzali sobie sytuacje.
Barcelona na pewno jest na fali, w poprzedniej ligowej kolejce, gdzie mogli wykorzystać kompromitację Realu - nie zawiedli, pokonali na San Mames Athletic Bilbao i to bardzo okazale, bo aż pięć do jednego. Może to ten czas, kiedy wróci Barcelona, będąca niczym walec, rozjeżdżająca swoich rywali kilkoma bramkami.

Powoli wydaje się, że kryzys w Barcelonie przeszedł do historii, na razie okupiony jedynie zwolnieniem dyrektora sportowego. Luis Enrique obronił swoje stanowisko dobrymi wynikami. Leo Messi także wydał oficjalne oświadczenie, w którym odniósł się do plotek na jego temat, jakoby miałby odejść z Barcelony do Chelsea, Manchesteru City czy PSG, wszystkie te plotki zdementował i zaprzeczył jakimkolwiek działaniom związanym z transferem do innego klubu.
Widać to też na boisku, jeszcze nie tak dawno wydawało się, że Ronaldo nie będzie miał sobie równych w tym sezonie w Primera Division, jeśli chodzi o liczbę strzelonych bramek, tymczasem Messi zaczął gonić Portugalczyka i w tej chwili Messi przy 23 strzelonych golach traci jedynie pięć trafień do liderującego Ronaldo. Trzeci w tej klasyfikacji jest Neymar, z szesnastoma golami, dla którego jest to bardzo udany już sezon, wreszcie Brazylijczyk gra tak, jak się od niego oczekuje.
Bramek nie strzela Suarez, ale jego wpływ na grę drużyny jest nieoceniony, Urugwajczyk też zalicza sporo asyst, ogólnie ma ich już dwanaście na koncie, licząc wszystko rozgrywki, a trzeba przypomnieć, że rozegrał dopiero dwadzieścia spotkań. Fanów Barcelony jednak z pewnością irytują bardzo często marnowane czy niewykorzystywane bardzo dobre sytuacje strzeleckie, których bardzo dużo miewa Suarez.
Magiczne trio może bardzo wiele zdziałać w ofensywie i nie podlega wątpliwości, kto tutaj gra w pierwszym składzie. Trudniej jest to wskazać przy okazji środkowych pomocników, gdyż zarówno z Bilbao, jak i z Villareal, Luis Enrique zmienił całkowicie trzech środkowych pomocników. W Pucharze Króla grali Rafinha, Mascherano i Iniesta, w ligowej potyczce zaś Rakitić, Busquets oraz Xavi.

Podobne artykuły