Mecz prawdziwego oblicza Polska – Szkocja

Po zwycięstwie nad reprezentacją mistrzów świata – Niemcami, przyszło nam mierzyć się tak naprawdę w meczu, który ma pokazać, na co naprawdę nas stać. Z Niemcami zagraliśmy dobre zawody, byliśmy ułożeni taktycznie, dobrze zagraliśmy w defensywie i mieliśmy znakomitego bramkarza, wypunktowaliśmy rywala kontrami.
Tymczasem mecz ze Szkocją był zupełnie inny. Szkoci po dobrym spotkaniu i pokonaniu Gruzji również byli optymistycznie nastawieni na to spotkanie. Było wiadomo, że na pewno nogi nie odstawią.

Zmiany w składzie – zabrakło Wawrzyniaka, którego idealnie zastąpił w tym meczu Jędrzejczyk, który nawet asystował przy jednej z bramek. Zagrał również Sobota oraz Mączyński, wskutek kontuzji Rybusa i Jodłowca.

Zaczęliśmy od prowadzenia, dość nieporadna akcja, ale błąd defensora Szkotów, który wręcz podaje piłkę pod nogi Mączyńskiego, a zawodnik na co dzień grający w chińskiej lidze mierzonym strzałem pokonuje Davida Marshalla. W kibicach rosła duma, że można tego dnia dokonać wielkiego.
Niestety bardzo szybko musieliśmy zejść na ziemię, krzyżowe podanie z głębi pola, które idealnie przyjął lewoskrzydłowy Szkotów, nie bardzo przy tej bramce popisał się Piszczek, który nie przeszkadzał podającemu, a ten idealnie wystawił piłkę do Maloneya, przy którym nie było nikogo, bardzo spóźniony, kryjący powietrze był Szukała. Szczęsnemu piłka jeszcze otarła się o rękę, ale i to na nic się zdało.

Mecz był bardzo dobrym widowiskiem, zarówno z jednej, jak i z drugiej strony mogliśmy obserwować całkiem składne akcje. Po przerwie Szkoci nieco zdominowali środek pola, Mączyński gasł z minuty na minutę w tej strefie. W końcu nadeszła 57 minuta, rzut wolny, piłka mija prawie wszystkich zawodników i spada tuż do wbiegającego Naismitha, nie upilnowanego przez Piszczka. Zupełnie słaby występ defensora z Dortmundu. Na plus można oznaczyć połowę naszej defensywy – Glika, który grał bardzo dobrze, nawet z rozbitym łukiem brwiowym oraz Jędrzejczyka, który zainicjował akcję lewą stroną, wypuścił na wolne pole Milika, który cudownie lewą nogą uderzył u mieścił piłkę w siatce.

Ponownie w drugiej połowie pojawił się Sebastian Mila i uporządkował naszą grę w środku pola, jedna z akcji – marzenie, drybling, podanie w tempo, Grosicki wpada w pole karne, markuje strzał, w końcu jednak się decyduje, ale słupek ratuje Szkotów, dobitka Mili wędruje daleko, daleko w trybunach.
Wreszcie pokazaliśmy wolę walki i charakter.

Polska – Szkocja 2:2
Szczęsny - Piszczek, Szukała, Glik, Jędrzejczyk – Grosicki, Krychowiak, Mączyński, Milik, Sobota Lewandowski.
Marshall - Hutton, Martin, Greer, Whittaker - Maloney, Morrison, Brown, Naismith, Anya – Fletcher

Podobne artykuły